sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 1

                                                    ***Kilka lat wcześniej***

                                                            *Paulina*


Nudniej to już być nie mogło...Właśnie siedzę w kościele na różańcu. Taki minus zbierania podpisów do bierzmowania. Przed chwilą usiadła obok jakaś dziewczyna, a myślałam, że to ja przyjdę najbardziej spóźniona. Hmmm...wygląda na miłą. Bzzzz. O kurka! Dostałam sms 'a. Pamiętając o starszej pani, która od początku nabożeństwa śledzi mój każdy ruch, jak ninja wyciągnęłam telefon. Zdołałam zauważyć, że nieznajoma robi to samo, więc się uśmiechnęłam. Odpisałam szybko, przypominając sobie o spotkaniu do bierzmowania w trakcie różańca napisałam.

"Bierzesz tu bierzmowanie?"

I co z tym zrobiłam? Podsunęłam telefon dziewczynie.

"Tak, a ty?" Odpisała uśmiechając się

"Też, gdzie chodzisz do szkoły?"

"PG1 ,a ty?"

"Ja też :) "

 I na tym zakończyłyśmy naszą pierwszą rozmowę. Cisza między nami trwała aż do końca różańca.

- Jak masz na imię? - usłyszałam

 - Paulina, a ty?

- Agnieszka.

- Miło mi poznać.

- Wzajemnie, do której klasy chodzisz?

- Do 3e

- Ooo ja do 3b.

W ten sposób przebiegło nasze pierwsze, raczej nietypowe spotkanie.



                                                        *Teraźniejszość*



- Paulina wstawaj! No rusz się leniu! - Krzyknęła Agnieszka starając się zepchnąć mnie z łóżka

- Czego chcesz? - wymamrotałam naciągając kołdrę na głowę, ale po chwili już jej tam nie było.

- Zaraz spóźnisz się na wykłady,a później mamy próbę.

 - Kiedyś Cię zabiję kobieto - westchnęłam i wstałam z łóżka - Nie myśl, że jak jesteś moją najlepszą przyjaciółką to możesz wszystko. Co z tego, że poznałyśmy się w kościele - powiedziałam, a ona mimowolnie się uśmiechnęła. Czasami jej nie rozumiem, ale posłusznie poszłam się ubrać. Po kilku godzinach nudnego wykładu udałam się na stadion narodowy, gdzie mamy mieć dzisiaj próbę. Oczywiście spóźniłam się 30 min, ale to nie moja wina, że w Warszawie są korki. Aga jak to ona dzwoniła już do mnie 5 razy,więc za szóstym dałam jej znać, że jestem na miejscu. Wyszła do mnie jakaś nabuzowana, mam nadzieję, że to nie moja wina.

 - Nie to nie przez Ciebie, jestem zła - ach znowu to robi. Ja jeszcze nie zadałam pytania, a już mam odpowiedź. - Po prostu mamy dzisiaj podzielone boisko.

- Jak to z kim? - zapytałam

- Z cudownymi, jedynymi w swoim rodzaju, najlepszymi...z piłkarzami naszej kochanej reprezentacji - powiedziała z kpiną i sarkazmem w jednym.

- No, ale mieliśmy mieć boisko tylko dla siebie, przecież tak to załatwiliśmy.

 - Wiem, ale przed treningiem zadzwoniła do mnie jakaś kobieta i powiedziała, że albo mamy próbę jak oni mają trening, albo w ogóle. Więc nie było wyjścia.

- Świetnie. Przebywać na jednym boisku z wielką narodową pomyłką, zaszczyt. Musimy uważać, żeby ich pech nie, albo brak umiejętności czasami nie przeszedł na nas.

 Śmiejąc się weszłyśmy do szatni, gdzie szybko się przebrałam. Na płycie boiska przywitałyśmy się z resztą drużyny. Dziś planowałyśmy poćwiczyć układ specjalny, na najbliższe zawody. Więc szybko się rozgrzałyśmy. Dobre humory nas nie opuszczały, wręcz przeciwnie śmiałyśmy się jak trener reprezentacji Polski darł się na swoich zawodników. kilka razy, któryś z piłkarzyków podchodził do nas z prośbą o przyciszenie muzyki, bo ich to rozpraszało, niestety ich prośba nigdy nie została spełniona. Na koniec układu jesteśmy z Agnieszką na górze swoich piramid, zawsze najbardziej lubiłam tę część. Został nam tylko złapać się na ręce i bezpiecznie zeskoczyć. Zawsze na dole łapał nas któryś z chłopaków. Niestety dzisiaj się nam nie do końca udało. Nagle cała wieża składająca się z kilkunastu tancerek zaczęła powoli upadać. Na początku nie wiedziałam co się dzieje, słyszałam tylko krzyki i w pewnym momencie leżałam już na ziemi. Okazało się, że to nie brak umiejętności lub siły drużyny spowodował nasz upadek tylko, jakiś debil trafił w podstawę piramidy piłką i reszka zawaliła się jak domek z kart. Po upadku na ziemi poczułam silny ból prawej ręki, patrząc na Agę zauważyłam, że trzyma się za kolano, a łzy ciekną jej po policzkach. Wszyscy nas okrążyli, ktoś pomógł mi wstać.

- Kto to zrobił?- spytałam trzymając się za rękę

Z tłumu który nas okrążył wyszedł Piszczek, a zaraz za nim Błaszczykowski.

- Zabije, zabije was! - rzuciłam się na nich, ale za wczas ktoś mnie odciągnął. Nawet z jedną sprawną ręką dałabym sobie z nimi rade.

 - Przepraszam nie wiedziałem, że piłka w was trafi. Swoją drogą mogłyście przyciszyć tą muzykę... - powiedział skruszony Błaszczykowski

- To gdzie ty kurwa masz oczy, że nie widziałeś? - uuu Aga jest wściekła, bo tylko w takim stanie przeklina.

- Serio przepraszamy to w sumie też moja wina, bo źle Kubie podałem.

- Nie interesuje mnie to Piszczek - warknęłam - Możesz mnie puścić? - Zwróciłam się do Wasilewskiego, który trzymał mnie od próby ataku.

 Tak znam ich imiona i nazwiska, bo lubię piłkę nożną, ale nie w wykonaniu ich jako reprezentacji...O Boże nigdy.

- Dawid zawieziesz nas do szpitala? Bo obawiam się, że bez tego się nie obejdzie - powiedziała Aga zwracając się do kolegi ze składu

- Jasne

- Ja was zawiozę, w końcu to moja wina

- Jeb się Błaszczykowski - pokazałam mu środkowego palca i poszłam za Dawidem, który niósł Age.

 W szpitalu okazało się, że mam złamaną rękę świetnie... Agnieszka miała gorzej, bo w kolanie zerwały jej się więzadła i czekały ją 3 miesiące w gipsie, a następnie rehabilitacja. Nie wiadomo kiedy znowu wróci z nami na boisko i będzie mogła dopingować z nami drużynę futbolową swojego brata.

Biedna...
 



Cześć misiaczki! Mamy już jednego czytelnika wow jesteśmy bardzo zadowolone z tego powodu. Ja (Paulina) napisałam ten rozdział, a Aga go przepisała i zostawiła w roboczych przy okazji podopisywała kilka rzeczy. Rozdziały prawdopodobnie będą pojawiały się co piątek bądź sobotę, ale to też będzie zależało od testów i lekcji w szkole. Musze już kończyć bo mój chrześniak nie pozwala mi pisać. Do następnego <3


                                                                                                  Paulina.

                                                                                               Agnieszka.





5 komentarzy:

  1. No dziewczyny, uśmiałam się ;) Ciekawe jak się teraz Piszczu z Kubusiem będą odwdzięczać ;p

    Czekam na kolejny rozdział i z ogromną przyjemnością zapraszam do siebie na 17. rozdział! :) http://with-benefits.blogspot.com/

    Pozdrawiam,
    Ruda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi rozdział będzie mam nadzieję jeszcze ciekawszy ;) Dziękujemy, że przeczytałaś nasze początki ;)
      Na pewno zajrzymy.
      Pozdrawiam xx
      A. P.

      Usuń
  2. okay... początkowe nastawienie względem opowiadania dość sceptyczne, ale końcówka... '- Jeb się Błaszczykowski - pokazałam mu środkowego palca i poszłam za Dawidem, który niósł Age.' MIAZGA :D
    No cóz... Czekam na następny :) Zapraszam również do siebie. http://pogon-za-szczesciem.blogspot.com/ liczę na komentarz i obserwację :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkim się podoba nasze opowiadanie a my to rozumiemy. Jak cię to ciekawi to będzie więcej takich ciekawych momentów... Następny rozdział już niebawem, w zasadzie czekam aż Aga przeczyta go i poprawi bo następny rozdział jest z jej perspektywy ;)
      Pozdrawiam i w wolnej chwili może zajrzymy.
      Paulina xx

      Usuń
  3. Ok ;)
    My także zachęcamy do czytania naszego opowiadania ;)
    P. A.

    OdpowiedzUsuń