***Paulina***
Przez całą podróż do Dortmundu dzielnie znosiłam Agnieszkę, a raczej starałam się to robić. Ciągle myślałam o tym jej wybuchu, ale czy to moja wina, że już od dawna podobał mi się Marco? Obejrzałam w telewizji każdy mecz Borussi, żeby popodziwiać styl gry Reusa, ale też jego wygląd. Co jak co, ale jego rodzice to się postarali o cudownego syna. Jak mogła mi zarzucić, że nie poświęcam jej czasu? A to jak robiłam za etatową pielęgniarkę gdy ona miała nogę w gipsie? To jak odmawiałam moim znajomym z roku, którzy chcieli wyjść na wspólne piwo bo wiedziałam, że ona biedna siedzi sama w domu. To co nie liczy się? Patrzyłam ze sztucznym uśmiechem na wygłupy Agi i Łukasza. Tylko Kuba od razu rozgryzł zmianę w moim nastroju.
- Olej to - wyszeptał mi do ucha.
Mój szczery uśmiech pojawił się dopiero wtedy, gdy siedziałam w samochodzie Błaszczykowskich, a oni mi oznajmili, że przez cały pobyt będę u nich.
- No chyba, że będziesz chciała spać u Marco to wiesz nie widzimy problemu - zaśmiała się Agata.
- Ej, ej bez takich mi tu. Jak się mnie chcecie od razu pozbyć to trzeba było mówić - odpowiedziałam z udawanych fochem co jeszcze bardziej wszystkich rozbawiło.
Bujałam w obłokach do czasu, aż zatrzymaliśmy się na podjeździe pięknego domu. Był średniej wielkości, pomalowany na kolor kremowy, który z niebieskimi dachówkami się po prostu idealnie komponował. Wypisz, wymaluj dom Błaszczykowskich, tak sobie go właśnie wcześniej wyobrażałam. Zwróciłam też uwagę na piękny duży ogród. Chyba trafiłam do raju. Wszystko było zadbane, trawa równo skoszona i nawet rosły kwiatki. Co prawda nie wiem jak się one z Błaszczykowskim uchowały, ale ważne, że są. Coś mi się wydaje, że nie pozorna Agatka mocną ręką ustala zasady panujące w tym domu.
- Kwiatki? Z nim? - spytałam wskazując na Kubę - Mój storczyk z nim zdechł - dokończyłam udając płacz.
Oliwka od razu przytuliła się do mojej nogi, a chwile później Agata klepała mnie przyjacielsko po plecach.
- Nie moja wina, że nie przypomniałaś mi o podlewaniu. Skąd mogłem wiedzieć, że to się tak często podlewa? (Robię to co tydzień przez te upały, które panują w Polsce).
Machnęłam ręką na jego tłumaczenia.
- Tata, a zadzwonis po wujka Malko? - usłyszałam głos młodej Błaszczykowskiej, a moje oczy momentalnie się zaświeciły.
- Aniołku, a co chcesz od Marco? Nie wystarczy ci ukochany tatuś? - Kuba udawał płacz, ale mała była nieugięta.
- Nie. Ce wujka Malko!
- Kochanie, myślę, że ciocia Paulina zadzwoni po twojego ukochanego wujka Marco - Agata wyszczerzyła się w moją stronę, a ja spaliłam buraka.
Pod wzrokiem Oliwki posłusznie wyciągnęłam telefon i wybrałam tak dobrze znany mi numer.
- Paulina? Jesteś już na miejscu? U kogo śpisz? Co się nie odzywasz? - usłyszałam jego głos. Jak dobrze, że nauczyłam go poprawnie w języku polskim wypowiadać moje imię.
- No Paulina, Paulina, a któż by inny? Tak jestem już w Dortmundzie i śpię u Kuby. Jak się miałam odzywać jak nie dałeś mi dojść do głosu? Oli ma do ciebie jakąś sprawę i chce żebyś przyjechał.
- W zasadzie to już jadę za 3 minuty będę. Nie mogę się doczekać, aż cię zobaczę.
- Marco jedź powoli. Chce cie w jednym kawałku, zrozumiałeś? - powiedziałam gdy tylko usłyszałam trąbienie jak mniemam innego samochodu.
"Ooo jak słodko" skomentował po cichu Kuba za co zmierzyłam go wzrokiem. Agata za to ciągle się do mnie uśmiechała. Po prostu cudowna kobieta. Jaki pech, że trafił jej się taki niedowalony i niedorozwinięty mąż. Oliwka gdy tylko usłyszała, że za chwile będzie jej wujek niczym torpeda pobiegła do domu, jak twierdziła po coś o co prosił ją wcześniej Marco. Ciekawe co oni wymyślili. My z racji tego, że wciąż staliśmy na zewnątrz powoli udaliśmy się w stronę domu.
- Wow, Aga ty wybierałaś meble? - stanęłam w salonie rozglądając się dookoła.
- Skąd wiedziałaś?
Popatrzyłam na nią wzrokiem "A co Błaszczykowski miałby tak dobry gust?".
- Tak wiem jestem cudowna. Chodź pokaże ci co gdzie jest, a Kuba zaniesie ci walizki do pokoju, prawda kochanie?
Nie czekała jednak na odpowiedź, tylko od razu pociągnęła mnie za rękę najpierw w stronę kuchni, urządzonej w jasnych kolorach, a później na górę do jak mniemam mojego pokoju. Po drodze zapoznała mnie z planem całego domu, przynajmniej się teraz nie zgubie.
- Musze się odświeżyć przed przyjazdem Marco - powiedziałam szybko otwierając pierwszą z brzegu walizkę.
- Tak też właśnie myślałam. Kuba mówił, że to coś poważnego będzie. Spokojnie Paulina ty idź do łazienki, a ja ci ubrania wybiorę.
Jak chciała tak zrobiłam, poszłam do łazienki, którą jak się okazało miałam w pokoju. Wróciłam po zaledwie trzech minutach ubrana jedynie w bieliznę, którą wzięłam sobie wcześniej. Na łóżku leżał fajny komplet, idealnie do mnie pasujący czyli krótkie dżinsowe spodenki, czarna koszulka z logo BVB i czarne krótkie conversy.
- Zdecydowałam, że ta koszulka będzie najlepsza, ale moge dać ci inną - Agata od razu wyłapała na czym zawiesiłam wzrok.
- Nie, mój pierwszy dzień w Dortmundzie więc koniecznie z Borussią - wyszczerzyłam się w odpowiedzi.
Aga parsknęła śmiechem jak się ubierałam.
- Nie śpiesz się tak, Marco ci nie ucieknie - zaczęła się ze mnie zbijać.
Nie moja wina, że jak usłyszałam szumy na dole to się chciałam tam jak najszybciej pojawić i zaplątałam się w koszulkę bo w tym samym czasie ubierałam spodenki. W pełni gotowa złapałam panią Błaszczykowską za rękę i pociągnęłam za sobą w stronę salonu. Na kanapie siedział Marco z Kubą i Oliwką. Gdy tylko pojawiłyśmy się w pomieszczeniu wszyscy zwrócili wzrok w naszą stronę. Reus zerwał się szybko z kanapy, pokonał dzielącą nas odległość i zamknął w żelaznym uścisku.
- Tęskniłem - wyszeptał mi do ucha.
- Wiem, ja też.
Nie wiem ile tak staliśmy, ale chrząknięcie Kuby dało nam znać, że chyba za długo. Niechętnie odsunęłam się od Marco i kolejny raz w ciągu tego dnia popatrzyłam z mordem w oczach na Błaszczykowskiego, który świetnie się bawił.
- Zabije cie - powiedziałam w jego stronę w ojczystym języku.
- I ja też - usłyszałam po niemiecku słowa Marco.
Nawet nie byłam zaskoczona, że zrozumiał co powiedziałam do Kuby, w końcu w BVB gra trójka Polaków...
Przez calutki dzień ani ja ani Marco nie oddalaliśmy się od siebie dalej niż do łazienki. Staraliśmy się nadrobić czas przez, który się nie widzieliśmy. Wieczorem znajdowaliśmy się w moim pokoju. Chłopak rozwalił się na moim łóżku, a ja koło niego. Jednak szybko zmieniłam pozycje i swoją głowę położyłam na klacie Niemca.
- Ja nie rozumiem jak możesz słuchać Biebera.
- A ja nie rozumiem jak możesz słuchać One Direction.
- No, ale Marco Bieber?
- Paulina...
- No dobra, zmieńmy temat.
- O mam pytanie. Jaki jest twój ulubiony piłkarz? - gdy usłyszałam to pytanie miałam ochotę parsknąć śmiechem.
Nie ma to jak z piłkarzem rozmawiać o piłce nożnej.
- Zdecydowanie... - trzymałam go w napięciu - Cristiano Ronaldo - dodałam po chwili wesołym głosem.
- Ej, czemu on? - odpowiedział mi oburzonym głosem.
- No nie wiem, może po prostu patrząc na to jak prowadzi piłkę, jak strzela, jakim jest człowiekiem, co osiąga itd. Znajduje się na miejscu numer 1 na mojej liście.
- A ja jakim jestem numerem?
- A skąd pewność, że w ogóle znajdujesz się na tej liście? - drażniłam się z nim.
- Skarbie - powiedział tak seksownym głosem, że o mało palpitacji serca nie dostałam.
- Ty jesteś wysoko po za skalą oceniania - odpowiedziałam patrząc wprost w jego oczy.
Nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Wulkan uczuć wybuchł, gdy tylko nasze wargi spotkały się ze sobą. Nawet nie wiem kiedy i jak znalazłam się na kolanach Marco. Chłopak pogłębił pocałunek, wtapiając się we mnie. Ręce położyłam na jego ramionach. Po chwili przeczesywałam palcami jego włosy. Rozłączyliśmy nasze wargi, żeby zaczerpnąć powietrza. Oparłam swe czoło o jego.
- Nigdy czegoś takiego nie czułem - powiedział z trudem, nadal patrząc w moje oczy.
- Uwierz mi, że ja też. To co się przed chwilą stało było czymś cudownym... Wyjątkowym... Jedynym w swoim rodzaju....
Uśmiechnęliśmy się do siebie i dalej kontynuowaliśmy rozmowę, nie wiedząc nawet kiedy zasnęliśmy.
Hej ;) W końcu dodaje kolejny rozdział, następny jak ktoś to jeszcze czyta też mam już gotowy więc pojawi się szybciej niż ten :) Nie wiem co tu jeszcze napisać, nie będę się usprawiedliwiać czemu mnie tu długo nie było. Teraz mam nadzieję, że już wróciłam w końcu są wakacje i chwila wolnego :) Do następnego xx
Paulina xx
PS. Od teraz jak pewnie widzicie zostałam sama i rzadko kiedy perspektywa Agnieszki będzie ukazywana. Postaram się kiedyś coś dodać oczami Agi, ale będzie ciężko...
A no i co najważniejsze, proszę o komentarze żeby wiedzieć czy ktoś to jeszcze czyta.