***w dalszym ciągu perspektywa Pauliny***
W domu pomogłam Agacie z obiadem, pobawiłam się z Oli i podenerwowałam Kubę. Ach, jak ja kocham to robić. Wieczorem za to siedziałam razem z panią Błaszczykowską, Piszczkową i Agnieszką w moim pokoju szykując się na spotkanie z Marco. Jak dobrze, że Aga przyjechała dzisiaj do nas z Piszczkami. O jeju, chyba zaczynam się stresować tym spotkaniem...
- Nie panikuj, pięknie wyglądasz - przyjaciółka od razu wiedziała co się dzieje w mojej głowie.
- Widać, że mu na tobie zależy - Agata też starała się jakoś zapanować nad moimi nerwami.
- Nawet nie wiesz jak on przeżywał to, że przyjedziesz do Dortmundu - och, Ewa.
- Jesteście cudowne, już okej - odetchnęłam głęboko i spojrzałam w lustro - Myślicie, że trafiłyśmy ze strojem? Nie wiem, gdzie mnie zabiera.
- Znając Marco to będzie coś romantycznego - Piszczkowa i Błaszczykowska powiedziały wspólnie.
- Ubrana jesteś idealnie.
Gotowa siedziałam w salonie. Łukasz i Kuba nie mogli sobie oszczędzić komentarzy na mój widok. Akurat gdy zrobiłam zaskoczoną minę bo Aga poinformowała mnie, że wpadł jej w oko jeden ze Pszczółek. Zauważyłam, że Błaszczu robi mi zdjęcie. Nie zdążyłam go powstrzymać bo już udostępnił je na facebooku... Świetnie.
![]() |
| Tak Paulina wyglądasz ślicznie i nie zaprzeczaj. Marco to szczęściarz, już się nie mogę doczekać jego miny, hahahaha. Będzie zawał jak nic! :D |
Zaczęliśmy się śmiać z tego wpisu, a zdjęcie? Wole nie komentować. Droczenie się z piłkarzami, przerwał dzwonek do drzwi.
- Chociaż raz nie wchodzi jak do siebie, sukces - skomentował Kuba.
Zgromiłam go wzrokiem i poszłam otworzyć. Ukazał mi się śliczny obrazek. Marco ubrany w ciemne dżinsy, jasny T-shirt i czarną marynarkę stał z czerwonymi różami w ręce.
- Ślicznie wyglądasz, to dla ciebie - podał mi kwiaty trzęsącymi się rękami i dał buziaka w policzek.
To słodkie, że się aż tak stresował.
- Poczekaj chwile wstawię kwiaty do wody - wróciłam szybko do domu, ale z racji tego, że nie chciało mi się szukać wazonu weszłam do salonu i podałam bukiet Agacie.
- Gotowa? - spytał piłkarz, gdy znowu pojawiłam się w drzwiach.
- Tak, teraz już tak - uśmiechnęłam się w jego stronę.
Jak dżentelmen otworzył mi drzwi do samochodu po czym je zamknął, sam później siadł się na miejscu kierowcy. Przez drogę starałam się od niego wyciągnąć, gdzie jedziemy, ale milczał jak zaklęty.
- No Marco, no.
- Nie powiem i już, ale mam nadzieje, że ci się spodoba bo nie ukrywam, że się stresuje.
- Nie stresuj się - powiedziałam po czym położyłam rękę na skrzyni biegów bo tak znajdowała się jego dłoń.
- Teraz to mnie akurat rozpraszasz - spojrzał w moją stronę znacząco.
- Lubie to robić, wiesz?
Nie skomentował tego, jedynie uśmiechnął się pod nosem i jechał dalej. Zatrzymaliśmy się przed potężnym wieżowcem, nie wiedziałam o co chodzi. Marco wciągnął mnie do windy i jechaliśmy na najwyższe piętro.
- Teraz, muszę ci zasłonić oczy - wyszeptał mi do ucha.
Zgodziłam się bez zastanowienie, więc wyciągnął z kieszeni czarną bandamkę i zawiązał mi ją z tyłu głowy. Ciemność to jedynie co mogę powiedzieć. Lepiej ująć to tak niż "ciemno jak w dupie u murzyna". W końcu winda się zatrzymała, Marco objął mnie w pasie i gdzieś prowadził, mówił też o zbliżających się przeszkodach jak np. drzwi albo schody za co byłam mu wdzięczna. Wdrapywałam się na schody, gdy nagle poczułam powiew świeżego powietrza na twarzy. Już naprawdę nie wiedziałam co się dzieje i gdzie jestem. Chłopak powoli ściągnął bandamkę, a moim oczom ukazał się cudowny widok na Dortmund, chociaż najbardziej w oczy rzucał się Signal Iduna Park. Na środku dachu wieżowca stał pięknie przygotowany stolik, w koło porozrzucane były płatki róż. Nie wiedziałam, że mężczyzna może być tak romantyczny.
- Marco tu jest cudownie - wyszeptałam z zapartym tchem.
Odwróciłam się przodem do piłkarza po czym złożyłam delikatny, ale pełen uczuć pocałunek na jego wargach.
